Przygotuj swój dom na kryzys! (1)
Kryzys moim zdaniem nadejdzie prędzej czy później. I to prawdziwy kryzys, a nie taka popierdółka, o której się mówi teraz w telewizji. Jeśli myślisz, że gorzej być nie może, pomyśl raz jeszcze. Gorzej być MOŻE i gorzej BĘDZIE!
Prawdziwy kryzys będzie dopiero wtedy, gdy utrzymanie domu będzie 3 albo 4 razy droższe, niż teraz. Niemożliwe? Czemu nie!?
Największy wpływ na koszty utrzymania domu ma jego ogrzewanie. Nic w tym dziwnego, w naszej strefie klimatycznej na utrzymanie wewnątrz domu w czasie zimy przyjemnej temperatury marnuje się mnóstwo energii. I za kilkanaście lat ogrzewanie to będzie znacznie, znacznie droższe, niż dzisiaj. Dziś więc, póki ogrzewanie jest tanie, trzeba inwestować pieniądze w docieplanie domu i generalnie w oszczędzanie ciepła (np. montaż wentylacji mechanicznej z rekuperatorem zamiast wentylacji grawitacyjnej). Może się to wydawać irracjonalne — po co oszczędzać ciepło, gdy jest ono (jeszcze) tanie? Ano po to, że gdy będzie już drogie, nie będziesz mieć pieniędzy na dodatkową warstwę styropianu czy wymianę okien. Dlatego właśnie termomodernizację powinno się robić po łagodnej zimie.
Analizując możliwe zmiany kosztów utrzymania domu nie sposób nie powiedzieć o energii elektrycznej. Im nowocześniejszy dom, tym więcej jej zużywa. I to nie tylko do zasilania wyrafinowanych urządzeń audio-wideo czy komputerów. Niestety, prąd jest niezbędny do sprawnego funkcjonowania domu, bo napędza:
- pompkę obiegową instalacji centralnego ogrzewania,
- pompę do wody i hydroforu,
- pompkę obiegową do cyrkulacji ciepłej wody użytkowej,
- wyciąg w kuchni,
- instalację alarmową,
- wentylację mechaniczną,
- oświetlenie!
Prąd trzeba oszczędzać. Nie tylko przez kupowanie energooszczędnych urządzeń. Również przez wyłączanie wszystkiego, co da się wyłączyć. Pisałem o tym na innym moim blogu. Wiem, że póki prąd jest (relatywnie) tani, nie ma motywacji do oszczędzania. Ale dobrze jest wyrobić sobie poprawne nawyki już teraz…
Kolejny koszt użytkowania domu: woda i ścieki. Czy dużym zaskoczeniem będzie dla Ciebie, że woda też zdrożeje? Mówi się o tym, że w naszym kraju zasoby słodkiej i pitnej wody są znacznie mniejsze, niż w innych krajach Europy. I że wkrótce będzie ona kosztować więcej, bo więcej będzie kosztować jej pozyskanie i doprowadzenie do używalności (czyt. aby nadawała się do picia). Co z tym zrobić? Pomyśleć nad systemem oszczędzania wody — proponuję na przykład instalację do szarej wody. Warto pomyśleć nad pozyskiwaniem wody deszczowej i wykorzystywaniem jej do podlewania ogrodu albo mycia samochodu. Na pewno lepiej myć samochód wodą z dachu, niż chlorowaną z wodociągu… Jeśli nie masz osobnego licznika na wodę ogrodową albo licznika ścieków, oszczędzisz też na opłacie za ścieki. Lepiej spłukiwać toaletę wodą z pralki, niż czystą z kranu.
Za ścieki też lepiej nie płacić, tylko utylizować je na własnej działce, np. w ogrodowej oczyszczalni ścieków.
No i chyba ostatni koszt, za utylizację śmieci. U mnie ostatnio wywóz odpadów podrożał z dnia na dzień niemal o połowę. Jak tak dalej pójdzie, zacznie się nam opłacać segregacja śmieci. I fajnie, bo to duży zysk dla środowiska — wykorzystanie surowców wtórnych pozwala oszczędzać surowce naturalne. Tu przygotować się nie możemy za bardzo, przecież nikt z nas nie zbuduje sobie spalarni odpadów… Ale za to możemy przygotować kuchnię czy pomieszczenie gospodarcze w naszym wymarzonym domu na kilka pojemników na odpady.

[...] ważny. Drugi też, bo przecież dom powinien być tani przede wszystkim w eksploatacji (ja się przygotowuję na kryzys). A pierwszy dlatego, że działkę mam wąską a projektów na wąską działkę jest [...]